Jak tylko Natsu się trochę uspokoił, postanowił w końcu
zmienić pozycję. Przecież nie będzie cały dzień trzymać w sobie męskości
czarnowłosego. Uniósł się lekko i powoli zszedł mu z kolan, wydając z siebie
lekkie syknięcie. Stał teraz zupełnie nagi obok klozetu i z pustym wzrokiem
patrzył na swoją wewnętrzną stronę ud, po której zlatywała sperma Graya. Cóż…
dziwnie się samemu na coś takiego patrzyło. Dodatkowo teraz dopiero wyraźnie
poczuł ból tyłka.
-Nie cackałeś się ze mną. Mam nadzieję, że będę mógł w miarę normalnie chodzić. –Jęknął dramatycznie, chcąc rozładować trochę napięcie. –Idź przytrzymaj drzwi od kibla, to ja pójdę trochę się obmyć z TWOJEJ substancji, przy zlewie. –Udał wkurzonego, choć delikatnie się uśmiechnął.
-Nie cackałeś się ze mną. Mam nadzieję, że będę mógł w miarę normalnie chodzić. –Jęknął dramatycznie, chcąc rozładować trochę napięcie. –Idź przytrzymaj drzwi od kibla, to ja pójdę trochę się obmyć z TWOJEJ substancji, przy zlewie. –Udał wkurzonego, choć delikatnie się uśmiechnął.
~
Gray popatrzył na niego z uśmieszkiem, po czym sam wstał z
sedesu i przytrzymał mu drzwi.
- No wiesz... Ja nie gwarantuję, że nie będziesz utykał. - Zaśmiał się, szczerząc zęby w uśmiechu. - Kiedy ty będziesz się ogarniał, ja się ubiorę. Ty nie musisz... Tak ci najlepiej. - Zlustrował go spojrzeniem od góry do dołu, po czym puścił do niego oczko, rozbawiony.
- No wiesz... Ja nie gwarantuję, że nie będziesz utykał. - Zaśmiał się, szczerząc zęby w uśmiechu. - Kiedy ty będziesz się ogarniał, ja się ubiorę. Ty nie musisz... Tak ci najlepiej. - Zlustrował go spojrzeniem od góry do dołu, po czym puścił do niego oczko, rozbawiony.
~
Natsu spłonął rumieńcem słysząc te słowa i widząc JAK Gray
lustruje go wzrokiem.
- Jesteś takim samym zboczeńcem jak wcześniej! – Krzyknął na niego i z burakiem na twarzy poszedł się szybko obmyć. Nie ma tak dobrze! Ogarnie się jak najprędzej, by nie pozwolić czarnowłosemu gapić się na siebie zbyt długo! Z taką myślą, od razu po umyciu się, pognał do swoich ciuchów. Założył koszulkę i teraz szukał bokserek… Ale był mały problem. Nie było ich. Nagle usłyszał jak ktoś za jego plecami pogwizduje. Odwrócił się, by spostrzec Graya ubranego w spodnie, lecz świecącego gołą klatą, wymachującego jego gaciami.
- Hej! Oddawaj! – Podbiegł do niego i z wkurwem na twarzy próbował odebrać swoja własność. Jest mały problem… Czarnowłosy jest od niego ciut wyższy.
- Jesteś takim samym zboczeńcem jak wcześniej! – Krzyknął na niego i z burakiem na twarzy poszedł się szybko obmyć. Nie ma tak dobrze! Ogarnie się jak najprędzej, by nie pozwolić czarnowłosemu gapić się na siebie zbyt długo! Z taką myślą, od razu po umyciu się, pognał do swoich ciuchów. Założył koszulkę i teraz szukał bokserek… Ale był mały problem. Nie było ich. Nagle usłyszał jak ktoś za jego plecami pogwizduje. Odwrócił się, by spostrzec Graya ubranego w spodnie, lecz świecącego gołą klatą, wymachującego jego gaciami.
- Hej! Oddawaj! – Podbiegł do niego i z wkurwem na twarzy próbował odebrać swoja własność. Jest mały problem… Czarnowłosy jest od niego ciut wyższy.
~
Kiedy Natsu poszedł się obmyć, Gray szybko założył swoje bokserki i spodnie, a potem wpadł na pewien plan. Wziął bokserki należące do różowowłosego i chował je za plecami, a kiedy ten wrócił do kabiny, zaczął nimi machać, cicho pogwizdując pod nosem. Mina Natsu była bezcenna.
- Nie oddam! - Śmiał się ciemnowłosy, trzymając bokserki poza zasięgiem chłopaka. - Musisz ładnie poprosić, a wtedy pomyślę. - Pokazał mu język, ledwo powstrzymując kolejny wybuch śmiechu. Lubił denerwować Natsu.
~
- Oh, tak? – Natsu drgnęła brew, gdy Gray znów uniemożliwił mu złapanie bokserek. –Czyli mam wyjść tak do ludzi? –Warknął i… nagle wpadł na pewien pomysł. –W sumie, czemu nie. –Wzruszył po chwili ramionami. - Ale jak ktoś mnie zgwałci, to to będzie twoja wina! –Krzyknął, udając obrażonego i skierował się do wyjścia z łazienki. I tak wiedział, ze Gray go tak nie wypuści…
- Oh, tak? – Natsu drgnęła brew, gdy Gray znów uniemożliwił mu złapanie bokserek. –Czyli mam wyjść tak do ludzi? –Warknął i… nagle wpadł na pewien pomysł. –W sumie, czemu nie. –Wzruszył po chwili ramionami. - Ale jak ktoś mnie zgwałci, to to będzie twoja wina! –Krzyknął, udając obrażonego i skierował się do wyjścia z łazienki. I tak wiedział, ze Gray go tak nie wypuści…
~
- Eeej! - Gray pognał za nim i złapał go w pasie. - Zakładaj te gacie w tej chwili! - nakazał, wciskając mu bokserki w ręce. O nie, nie zamierzał dopuścić do tego, żeby ktoś zgwałcił mu Natsu. A na pewno ktoś by się skusił, w końcu różowowłosy jest taki przystojny i słodki... Nie ma opcji, Gray musi bronić biedaka, aby nikt go nie wychędożył!
~
Natsu zaśmiał się pod nosem. Wiedział, że na Graya to
podziała. Znali się na tyle dobrze, że różowowłosy potrafił niemal całkowicie
go w niektórych sytuacjach zmanipulować, by osiągnąć własne zwycięstwo. I tutaj
było to samo. Z uśmiechem chwycił bokserki, natychmiast je na siebie
zakładając. Gdy to zrobił, odwrócił się do Graya przodem.
-Żartowałem. –Pokazał mu język i puścił oczko.
~
- Znowu dałem się nabrać! - jęknął z zawodem, udając smutnego. - A chciałem cię bronić, żeby cię nikt nie wychędożył - dodał po chwili, patrząc na niego wzrokiem zbitego psa. - Nie doceniasz mojej dobroci! - Udał, że wyciera łezkę z kącika oka.
-Żartowałem. –Pokazał mu język i puścił oczko.
~
- Znowu dałem się nabrać! - jęknął z zawodem, udając smutnego. - A chciałem cię bronić, żeby cię nikt nie wychędożył - dodał po chwili, patrząc na niego wzrokiem zbitego psa. - Nie doceniasz mojej dobroci! - Udał, że wyciera łezkę z kącika oka.
~
-Tak bardzo chcesz być mym rycerzem? -Natsu zaśmiał się
cicho, widząc tą grę aktorską. –Rozumiem, że mam jednak zdjąć te gacie i oddać
się w ręce jakiegoś zboczeńca, byś mógł mnie uratować? –Spytał poważnym tonem,
choć wewnętrznie chciał się roześmiać. Złapał się za gumkę od bokserek, gotów
je ściągnąć.
~
- Oczywiście, że będę twoim rycerzem! Nawet już nim jestem! - Wypiął klatę do przodu, dumny. Po chwili zaś udał przerażonego. - Nie! Nie próbuj tego robić, wolę nie mieć za dużo roboty, jeśli chodzi o ratowanie twojego tyłka przed zboczeńcami. Ale ostrzegam, że przed samym sobą cię nie uratuję. - Wyszczerzył zęby w uśmiechu.
~
Natsu zaśmiał się na tą reakcję, lecz po usłyszeniu ostatniego
zdania, na jego policzkach zawidniał rumieniec.
-Czy w tej chwili powinienem zacząć piszczeć? Chcesz mnie zgwałcić? –Parsknął lekkim śmiechem i owinął ramiona wokół jego szyi tak, że ich nosy niemal się ze sobą stykały.
-Czy w tej chwili powinienem zacząć piszczeć? Chcesz mnie zgwałcić? –Parsknął lekkim śmiechem i owinął ramiona wokół jego szyi tak, że ich nosy niemal się ze sobą stykały.
~
- Może lepiej nie piszcz, bo zwabisz tu niepotrzebnych gapiów - wymruczał, po czym przygryzł lekko jego dolną wargę. Przytulił go do siebie, zadowolony. - Tak w ogóle... To gdzie chcesz iść i co chcesz robić? - zapytał, a potem lekko musnął wargami jego usta.
~
Natsu zamruczał zadowolony, po czym pogłębił pocałunek.
Całowali się tak bez utraty tchu, aż w końcu się od siebie oderwali i
spoglądali na siebie czułym, zamglonym wzrokiem.
-Najpierw chcę założyć spodnie. –Odpowiedział z uśmieszkiem. –A potem… hmm… -Zamyślił się i po chwili jego oczy zabłysły, gdyż wpadł na pewien pomysł. –A może kupimy teraz kilka rzeczy i zrobimy sobie gdzieś piknik? Nie lubię hałaśliwych miejsc, a znam dobrą miejscówkę nad jeziorem… Jakieś 15 minut drogi taksówką stąd.
-Najpierw chcę założyć spodnie. –Odpowiedział z uśmieszkiem. –A potem… hmm… -Zamyślił się i po chwili jego oczy zabłysły, gdyż wpadł na pewien pomysł. –A może kupimy teraz kilka rzeczy i zrobimy sobie gdzieś piknik? Nie lubię hałaśliwych miejsc, a znam dobrą miejscówkę nad jeziorem… Jakieś 15 minut drogi taksówką stąd.
~
- A ja koszulkę, jak już tak mowa o ubraniach. - Zaśmiał się, patrząc z czułością na Natsu. - I zgadzam się. Pójdziemy na ten piknik. - Pocałował go w czoło, po czym niechętnie wypuścił go z objęć i poszedł po koszulkę, którą chwilę później założył. - Mam plan! - wykrzyknął po chwili. - Wrzucę cię do wody nad jeziorem. - Wyszczerzył się jak głupi do sera.
~
Natsu ledwo założył spodnie, a Gray już zdążył wykombinować
kolejny „niesamowity” pomysł.
-No chyba cię pogięło! To JA wrzucę CIEBIE! –Zaśmiał się, po czym szybko chwycił go za nadgarstek i pociągnął do wyjścia z łazienki, by szukać potrzebnych produktów. –Co lubisz jeść? Jak zwykle jogurty, lody i wszystko, co zimne?
-No chyba cię pogięło! To JA wrzucę CIEBIE! –Zaśmiał się, po czym szybko chwycił go za nadgarstek i pociągnął do wyjścia z łazienki, by szukać potrzebnych produktów. –Co lubisz jeść? Jak zwykle jogurty, lody i wszystko, co zimne?
~
- Żebyś się nie zdziwił - odparł, z groźbą w głosie, po czym sam wybuchnął śmiechem.
Szedł za nim spokojnie. - No tak, a ty jak zwykle wolałbyś zjeść wszystko na gorąco? - zapytał, w sumie retorycznie, gdyż odpowiedź była oczywista. Rozejrzał się po sklepie i zdziwił się, gdy wyraźnie zdegustowana sprzedawczyni skrzywiła się na ich widok. Ktoś tu chyba ogarnął, dlaczego tak długo siedzieli w łazience...
~
-Yep! Na gorąco lub ostro. –Odparł z entuzjazmem. –Dlatego
ja wezmę sobie pikantne orzeszki paprykowe i… -Zatrzymał się, gdy zobaczył, że
Gray dziwnie na coś patrzy. Spojrzał w ta samą stronę i ujrzał przyglądającą
się im kobietę. Czyżby homofob? Natsu uśmiechnął się pod nosem. Kochał drażnić
takich ludzi, więc… Zaskakując jednocześnie czarnowłosego, jak i ów kobietę,
pocałował chłopaka w policzek i złączył ich dłonie.
-Spójrz tylko na jej minę. –Szepnął mu do ucha, wyraźnie rozbawiony.
-Spójrz tylko na jej minę. –Szepnął mu do ucha, wyraźnie rozbawiony.
~
Gray ledwo powstrzymał wybuch śmiechu. Baba wyglądała, jakby miała zaraz zwymiotować.
- Ty, to ciekaw jestem, co powie na to... - szepnął, a potem przyciągnął do siebie Natsu i pocałował go w usta, z języczkiem.
Bawiło go zachowanie sprzedawczyni. Było takie... niedojrzałe!
~
Natsu z entuzjazmem odwzajemnił pocałunek, zaciskając dłonie
na koszulce czarnowłosego. Kątem oka spostrzegł, że tamta kobieta patrzyła na
nich chwilę z wybałuszonymi oczami, po czym pobiegła chyba do toalety.
Różowowłosy zaśmiał się w duchu. Tacy ludzie strasznie go bawili. Zwłaszcza
dlatego, że Dragneel przez te wszystkie lata nauczył się dystansu do takich
spraw i negatywne opinie w ogóle go nie zrażały. Każdy ma prawo być sobą. Gdy
oderwali się od siebie, kończąc pocałunek, Natsu nie dał rady i wybuchł
szczerym śmiechem.
-Kurwa, nie mogę. Widziałeś jak zwiała? Lucy miałaby niezłą bekę. –Pomyślał o swej yaoistycznej przyjaciółce, która (znając ją) pewnie pobiegła by za tamta kobietą i na złość wepchnęłaby jej jakąś Yaoi mangę do torby. Zgiął się wpół z nadmiaru śmiechu i musiał podeprzeć się o pobliskie półki, by nie upaść.
-Kurwa, nie mogę. Widziałeś jak zwiała? Lucy miałaby niezłą bekę. –Pomyślał o swej yaoistycznej przyjaciółce, która (znając ją) pewnie pobiegła by za tamta kobietą i na złość wepchnęłaby jej jakąś Yaoi mangę do torby. Zgiął się wpół z nadmiaru śmiechu i musiał podeprzeć się o pobliskie półki, by nie upaść.
~
Fullbuster rozkoszował się pocałunkiem do samego końca. Najchętniej nie odrywałby się od Natsu do końca świata.
Miał gdzieś tą głupią babę i wszystkich, którzy nienawidzili "szerzącego się pedalstwa". Wolał takich powkurzać.
- Jeszcze będę miał bekę, jak poszła do tej samej kabiny, w której się pieprzyliśmy. - Gray wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu. - A kim jest Lucy? - zainteresował się po chwili. Nie mógł nic poradzić na to, że ciekawiło go wszystko związane z różowowłosym, a już najbardziej jego znajomości z innymi ludźmi.
~
-O, hahah! Weźź! Chyba bym nie wyrobił, gdyby faktycznie tam
poszła! –Wybuchł kolejnym śmiechem, a brzuch zaczął go już powoli boleć od tego
nadmiaru emocji. –Lucy? –Spytał po kilku minutach, jak już się uspokoił. Wytarł
łezkę z kącika oka i wyprostował się. –To moja przyjaciółka. Pracujemy razem. W
sumie… wie o mnie prawie wszystko i jest zawziętą yaoistką. –Uśmiechnął się
szeroko. –Jakbyś ją kiedyś poznał, to pewnie najpierw dostałbyś od niej
kopniaka w krocze, bo póki co, z moich opowiadań o tobie, wywnioskowała, że:
cytuję „Przystojny bóg seksu, który odebrał dziewictwo mojemu biedactwu”. –I
mówiąc to, znów parsknął śmiechem.
~
- Znając życie, właśnie tam się znalazła, jak przykro. - Udał współczucie, po czym znowu na jego twarz wypłynął szeroki uśmiech. - Ou. Nie byłoby przyjemnie dostać w jaja. - Podrapał się po głowie, lekko się krzywiąc. - Chyba założę sobie Majtki Dziewictwa, te zamykane na klucz, to wtedy to ją zaboli noga, a mnie krocze nie! - Przedstawił swój błyskotliwy pomysł, wypinając dumnie pierś do przodu. - Ale chyba nie ma na co narzekać... Jestem przystojnym bogiem seksu. - Przybrał pozę modela, ledwo się powstrzymując od wybuchnięcia śmiechem.
~
-Majtki dziewictwa? –Uniósł jedną brew do góry, rozbawiony.
–A wiesz, że to dobry pomysł? I dasz kluczyk mi, więc tylko ja będę mógł cię
ewentualnie zgwałcić. –Pokazał mu język, zaczepnie.– Heej! Nie za bardzo się
podjarałeś tym pseudonimem? –Walnął go pięścią w ramię, parsknąwszy śmiechem.
–Weź w końcu coś wybierz, mięliśmy iść na piknik. –Pchnął go w alejkę mrożonek.
~
- Nie dam się zgwałcić! To ja będę gwałcił ciebie. - Puścił
mu oczko, zadowolony. - Odnoś się z szacunkiem do swojego boga seksu! -
zaoponował, nadymając policzki. Kiedy Natsu go popchnął, potknął się na prostej
drodze, ale jakoś dał radę utrzymać równowagę. Strzelił poker face'a i zabrał
się za szukanie czegoś, co z chęcią by zjadł.
~
-Czyli, że masz w planie zakradać się do mnie w nocy, niczym
dobry wujek Gray? –Spytał, rozbawiony. –Oh, przepraszam, mój ty seksowny i
urodziwy bogu! –Oznajmił przesadnie teatralnym tonem. Chciał dodać coś jeszcze,
ale gdy zauważył jak czarnowłosy omal nie wyjebał się na prostej drodze,
parsknął śmiechem. –Czy ciotowatość jest w twojej rodzinie wrodzona? –Nie mógł
się powstrzymać.
~
- Oczywiście! Kiedy tylko będziesz sam. - Wyszczerzył zęby. - Tak lepiej. Czy ta Lucy nie mówiła o mnie czegoś jeszcze? - zapytał, zaciekawiony. Pewnie Natsu nagadał jej samych złych rzeczy na jego temat, ale warto było zapytać. Jeden komplement już dostał. - Eeej! Nie jestem ciotą - zaprotestował. - To Lyon odziedziczył to po matce w większym stopniu. Pewnie wiesz, że jesteśmy od innych ojców, co zresztą widać po samym wyglądzie. - Podrapał się po głowie. Dziwnie się czuł, rozmawiając o Lyonie.
~
-Czyli mam się zacząć bać? –Natsu był tym wyraźnie
rozbawiony. –Coś jeszcze na twój temat? –Zamyślił się. –Hmm, a tony przekleństw
się liczą? –Spytał grając niewiniątko. - Od innych ojców? Tak serio, to nie
wiedziałem. Mało mi o tobie mówił… nawet nie wspomniał twojego nazwiska.
Dlatego miałem taki zaskok, jak cię zobaczyłem. –Podrapał się po szyi. Ta
rozmowa stawała się trochę niezręczna. –Wiesz, Lyon miał chyba
przystojniejszego ojca. –Odparł po chwili, chcąc sprawdzić reakcje
czarnowłosego. Zaśmiał się, widząc ten szok. –Żartuję. Tak na poważnie, to
myślę, że ty jesteś przystojniejszy. –Dodał z uśmieszkiem i wyminął go
niewinnie, kierując się w poszukiwaniu jakichś bułek.
–O, Gray! –Nagle sobie cos przypomniał i odwrócił się do niego energicznie. –Gdzie jest tamten ser, który ci dałem?
–O, Gray! –Nagle sobie cos przypomniał i odwrócił się do niego energicznie. –Gdzie jest tamten ser, który ci dałem?
~
- Niee, no co ty! Mnie się bać nie musisz, chyba że się schleję niskoprocentowym piwem. - Zaśmiał się, przypominając sobie słabość Jellala. - Emm... Chyba wolałbym nie słyszeć tych przekleństw - mruknął cicho, masując sobie kark dłonią. - Inne nazwiska powinny powiedzieć wszystko - powiedział, lekko się uśmiechając. Kiedy usłyszał następne słowa Natsu, otworzył szeroko oczy, zaskoczony. - Eeech? Nie żartuj tak sobie ze mnie! - Nadął policzki. - Oczywiście, że to ja jestem przystojniejszy. W końcu jestem bogiem seksu! - Zaśmiał się cicho i ruszył za nim, rozglądając się za czymś dobrym. i koniecznie zimnym. - Huh? Ser...? Eeech... Chyba został gdzieś na podłodze... Możliwe, że w łazience... Albo w sklepie... - Motał się w zeznaniach. Tak naprawdę nie wiedział, gdzie zapodziała się zguba.
~
- Schlejesz się niskoprocentowym? O ile pamiętam, to trzy
lata temu miałeś mocny łeb. W sumie to nie wiem… ja się szybciej od ciebie
upijałem, więc mogłem coś pokręcić. –Zastanowił się chwilę, po czym wzruszył
ramionami. – Ej! Nie rób ze mnie głupka! –Nadął policzki. –Nazwisko dużo nie
mówi. Skąd mogę wiedzieć, czy jedno z was nie było nieślubnym dzieckiem, co?
–Uśmiechnął się zwycięsko. –Tak, tak. Chyba nie dasz mi już spokoju z tym
„bogiem seksu”, prawda? –Przewrócił oczami. Po chwili walnął się otwartą dłonią
w czoło, słysząc te przygody sera. –Dobra, nie ważne. Skoro jest w sklepie, to
to nie jest kradzież, no nie? Wezmę inny. –Chwycił jakiś z półki. –Orzeszki,
bułki, ser… Co jeszcze bierzemy? –Patrzył na artykuły w swoich dłoniach.
~
- Masz mnie. Ale słodko wyglądałeś jak byłeś pijany. Muszę cię upić, to wtedy będziesz się zgadzał na różne... rzeczy... - zakończył wymijająco, przeklinając się w myślach, że powiedział to na głos. - Nie robię z ciebie idioty, idioto. - Pokazał mu język. - Lyon jest starszy. Matka zostawiła jego ojca, kiedy był malutki i poszła do mojego... Cóż. Tak jakoś wyszło. - Wzruszył ramionami. Nie chciał się zagłębiać bardziej w tę historię. - I nie, nie dam ci spokoju z tym bogiem seksu - dodał, zgarniając z lodówki kilka jogurtów pitnych. - Jeszcze lody, lody! I coś zimnego do picia!
~
- Rzeczy…? –Uniósł brew do góry w zdziwieniu… i w końcu
załapał, o co biega. –Hah! Twój plan wyszedł na jaw! Teraz nie dam ci się już
zaprosić na żadne piwo! –Wystawił język, śmiejąc się w duchu z małej dyskrecji
czarnowłosego. Naprawdę, zawsze się wygada. –Oh, rozumiem… -Przytaknął, nie
chcąc rozgrzebywać tematu. –Ustaw sobie jako dzwonek „Bogini seksu”.
–Przewrócił oczami. Po chwili uśmiechnął się rozbawiony dziecięcym zachowaniem
Graya. –Coś zimnego, jasne. Ale loda już jednego dostałeś, nie wystarczy ci?
–Puścił mu niewinnie oczko i poszedł do lodówki z napojami. -Ohhh! Jeszcze kawa!
Zapomniałem! -Pobiegł jak ćpun w poszukiwaniu swego narkotyku.
~
- No szlag! Dlaczego ja zawsze muszę sam się wkopać? - jęknął, załamany własną głupotą. Czasami podejrzewał się o to, że jednak jest głupszy od Lyona. W końcu podobno po rodzinie nic nie ginie...
- I tak cię schlam. Zobaczysz! - Postanowił, że sobie tego nie odpuści. To kolejna z wielu rzeczy na jego liście do zrobienia. - Tyyy, to bardzo dobra kmina z tym dzwonkiem! Tylko że... to jest o dziewczynie. Nagraj wersję męską, to pogadamy na ten temat. - Zaśmiał się. - Ty perwersie! Mi chodzi o takiego do zjedzenia, a takich nigdy za wiele! - Klepnął go w tyłek, przyglądając się mu z rozbawieniem. Kiedy ten pobiegł do lodówki z napojami, Gray pohasał po lody. Wrócił z dwoma dużymi pudełkami, zadowolony z siebie. - Znalazłeś już tą kawę? Możesz mi wziąć mrożoną herbatę.
~
-Nagrać ci męską wersję? Czyli, ze mam nagrać „Natsu jest
napalony”? –Zaśmiał się na samą myśl, po czym ignorując, iż Gray klepnął go w
tyłek, pohasał po kawę.
-Okay! Zaraz ci wykminię tą herbatę –Krzyknął z oddali. Po kilku minutach doczłapał się ledwo do Graya, gdyż artykuły przysłaniały mu widoczność. Niósł bułki, ser, orzeszki, herbatę mrożoną o smaku malinowym oraz… sześć pudełek kawy. –Um… pomożesz? - Zachwiał się lekko, bo wszystko zaczęło mu uciekać z rąk. Skończyło się w końcu na tym, że Gray nie zdążył, a Natsu wyjebał się i spadł na czarnowłosego, wywalając ich na posadzkę. Zakupy walały się po różnych kątach, ale na szczęście nic się nie rozwaliło. –Upss? –Odparł po minucie ciszy, lekko zażenowany i szybko wstał z Fullbustera.
-Okay! Zaraz ci wykminię tą herbatę –Krzyknął z oddali. Po kilku minutach doczłapał się ledwo do Graya, gdyż artykuły przysłaniały mu widoczność. Niósł bułki, ser, orzeszki, herbatę mrożoną o smaku malinowym oraz… sześć pudełek kawy. –Um… pomożesz? - Zachwiał się lekko, bo wszystko zaczęło mu uciekać z rąk. Skończyło się w końcu na tym, że Gray nie zdążył, a Natsu wyjebał się i spadł na czarnowłosego, wywalając ich na posadzkę. Zakupy walały się po różnych kątach, ale na szczęście nic się nie rozwaliło. –Upss? –Odparł po minucie ciszy, lekko zażenowany i szybko wstał z Fullbustera.
~
- Na przykład - potwierdził, uśmiechając się pod nosem.
Gray od razu wiedział, że Natsu się zaraz wywali. I po co mu tyle tej kawy? Przecież za cholerę nie wypije tego na jednym pikniku!
I nagle... JEB. ŁUBUDU.
- Kurwa - jęknął ciemnowłosy, gdy walnął głową o podłogę. Leciutko go zamroczyło. - Natsu, zatłukę cię wałkiem... - Potrząsnął lekko głową, usiłując odzyskać ostrość widzenia, a kiedy mu się to wreszcie udało, postanowił jeszcze chwilę sobie poleżeć. - Ja tu zostaję! Robię bunt! Jeśli nie odłożysz przynajmniej połowy pudełek z kawą, ja tutaj umrę! - dramatyzował.
~
-Coo?! Stawiasz mi ultimatum?! –Natsu o mało się nie
popłakał, myśląc o porzuceniu połowy pudełek biednej kawusi. –Ja.. ja… -Zaczął
się jąkać, nie wiedząc, co powiedzieć.
-Wybierz kawę! –Nagle na jego ramieniu pojawiła się jego miniaturowa diabelska wersja.
-Graya! On umrze! –Na drugim ramieniu pojawił się mały Natsu-aniołek.
-Czyli?! –Krzyknął Natsu, zdezorientowany. Co ma w końcu wybrać?!
-Jak wybierzesz Graya, to pójdziecie na piknik, będziecie się całować, może jeszcze się kiedyś razem prześpicie… -Zaczął anioł.
-Jebać Graya! –przerwał mu diabeł. –Masz Lyona od seksu, kawa jest ważniejsza!
-Ja… ja! –Natsu zaczął się gubić. –Zdecydujcie się! Wcale mi nie pomagacie! –krzyknął na niewidzialne istoty, nie przejmując się jak to musiało wyglądać z boku.
-Kawa!
-Gray!
-Kawa!
-Kawo-Gray! –Krzyknął w końcu Natsu, łapiąc się za głowę, nie mogąc się zdecydować.
-Wybierz kawę! –Nagle na jego ramieniu pojawiła się jego miniaturowa diabelska wersja.
-Graya! On umrze! –Na drugim ramieniu pojawił się mały Natsu-aniołek.
-Czyli?! –Krzyknął Natsu, zdezorientowany. Co ma w końcu wybrać?!
-Jak wybierzesz Graya, to pójdziecie na piknik, będziecie się całować, może jeszcze się kiedyś razem prześpicie… -Zaczął anioł.
-Jebać Graya! –przerwał mu diabeł. –Masz Lyona od seksu, kawa jest ważniejsza!
-Ja… ja! –Natsu zaczął się gubić. –Zdecydujcie się! Wcale mi nie pomagacie! –krzyknął na niewidzialne istoty, nie przejmując się jak to musiało wyglądać z boku.
-Kawa!
-Gray!
-Kawa!
-Kawo-Gray! –Krzyknął w końcu Natsu, łapiąc się za głowę, nie mogąc się zdecydować.
~
Gray dalej leżał na posadzce, patrząc na Natsu z wielkim WTF wymalowanym na twarzy. Zastanawiał się, czy Natsu też czasem nie uderzył się w głowę w którymś momencie. Początkowo nie chciał przerywać mu wywodu, ale w końcu się wtrącił: - Możesz mnie poinformować, z kim ty rozmawiasz? I jak to możliwe, że zastanawiasz się, czy wybrać mnie czy kawę?! Uraziłeś mnie. - Skrzyżował ręce na piersi, urażony.
~
Jak na zawołanie, Natsu ocknął się, a wyimaginowane istoty
znikły.
-Um… -Postukał o siebie wskazującymi palcami na wysokości klatki piersiowej, po czym odwróci wzrok w bok z lekkim rumieńcem. –Z nikim. I no… po prostu… jakby to… kawę znam dłużej od ciebie. To mój przyjaciel. –Był trochę zażenowany tym wyznaniem. –Dobra, nieważne. Odłożę ją. Jasne, że wybieram ciebie. –Mruknął i z zawiedzionym wyrazem twarzy, pozostał z trzema pudełkami w dłoniach. –To… idziemy do kasy, tak?
-Um… -Postukał o siebie wskazującymi palcami na wysokości klatki piersiowej, po czym odwróci wzrok w bok z lekkim rumieńcem. –Z nikim. I no… po prostu… jakby to… kawę znam dłużej od ciebie. To mój przyjaciel. –Był trochę zażenowany tym wyznaniem. –Dobra, nieważne. Odłożę ją. Jasne, że wybieram ciebie. –Mruknął i z zawiedzionym wyrazem twarzy, pozostał z trzema pudełkami w dłoniach. –To… idziemy do kasy, tak?
~
Gray nadal był urażony takim obrotem sprawy. Kawa ważniejsza od niego?! Nie może tak być! To się zmieni! Już on tego dopilnuje...
Wstał z ziemi i pozbierał porozrzucane zakupy.
- Tak, chyba nic więcej nie bierzemy - odpowiedział i skierował kroki ku kasie, nie czekając na Natsu. A niech ma swoją karę, a co!
~
Natsu ze wzrokiem wbitym w podłogę, człapał za czarnowłosym.
Ale się ośmieszył… nie ma co. Dodatkowo chyba uraził Graya swym wyznaniem
miłosnym względem kawy.
-Um… A jak podzielę się z tobą kawą, to nie będziesz już zły? –Spytał po chwili, z nadzieją w głosie. -Ja nie żartuję, wiesz… nikomu nie daję łap położyć na mojej dawce kofeiny… no… więc czuj się wyjątkowo. -Sam nie wiedział, czy to przekona Graya. A może jak mu powie, że... -Nawet z Lyonem się nie dzielę.
-Um… A jak podzielę się z tobą kawą, to nie będziesz już zły? –Spytał po chwili, z nadzieją w głosie. -Ja nie żartuję, wiesz… nikomu nie daję łap położyć na mojej dawce kofeiny… no… więc czuj się wyjątkowo. -Sam nie wiedział, czy to przekona Graya. A może jak mu powie, że... -Nawet z Lyonem się nie dzielę.
~
- Nie lubię kawy - mruknął. - Ale doceniam to, że chciałeś się nią ze mną podzielić. Toż to wielkie wyróżnienie jest! - Poczuł się dumny. Mimo wszystko już nawet nie Lyona uznawał za wroga numer jeden, stojącego na drodze do miłości Natsu. Teraz... wkroczył na wojenną ścieżkę z kawą! Jakkolwiek by to głupio nie brzmiało.
~
-Nie lubisz?! –Krzyknął zaskoczony. –Nie kochając kawy, nie
kochasz i mnie! –Nadął policzki i wyprzedził czarnowłosego, wpychając się do
jakiejś kolejki.
~
- A co to ma do rzeczy?! - warknął, wybity z rytmu. Sam już nie wiedział, od czego tak właściwie zaczęła się ta cała afera. Wszedł za Natsu do kolejki i próbował opanować emocje. Palnąłby jeszcze coś głupiego i tyle by z tego było.
~
-A w sumie nie wiem, co to ma do rzeczy. Chciałem zobaczyć
jak zareagujesz. –Odwrócił się do niego i wyszczerzył zęby w uśmiechu. –I wiesz
co? Spodziewałem się, że mnie przeprosisz za nienawiść do kawy, a ty nic.
Zawiodłeś mnie. –Nadął policzki, udając obrażonego. Potem nastąpiła ich kolej,
kasjerka wystawiła rachunek i różowowłosy zapłacił z pieniędzy Lyona. –Idziemy!
–Oznajmił z nowym entuzjazmem. W końcu mieli spędzić cały dzień razem. Pociągnął
go za nadgarstek do wyjścia ze sklepu. –Zadzwoń po taksówkę.
~
- Jesteś mendą! - Wykrzyknął. - Jak to możliwe, że znowu dałem się nabrać? Musisz być takim dobrym aktorem? - Popatrzył na niego z rozbawieniem.
Zadzwonił po taksówkę, kiedy już wyszli ze sklepu. Nie mógł się doczekać, kiedy znajdą się już z Natsu nad tym jeziorkiem. Tam będą mogli w spokoju nacieszyć się swoim towarzystwem.
~
-Sorka. Jesteś po prostu zbyt naiwny. –Natsu zaśmiał się
rozbawiony. Wyszli przez sklep i czekali na taksówkę, która przyjechała po
dziesięciu minutach. Szybko wsiedli i ruszyli w wyznaczone miejsce. W czasie
jazdy w ogóle się nie odzywali. Jedynie zerkali na siebie co jakiś czas z
czułym uśmieszkiem. Nie potrzebowali słów. Po piętnastu minutach wysiedli na jakiejś
polanie.
-Pięć minut drogi pieszo i jesteśmy. –Uśmiechnął się do czarnowłosego, gdy taksówka już odjechała. Ku jego zaskoczeniu, złączył ich dłonie i powolnym krokiem zaczął prowadzić. Trzymanie się z nim za ręce podczas spaceru… brakowało mu tego.
-Pięć minut drogi pieszo i jesteśmy. –Uśmiechnął się do czarnowłosego, gdy taksówka już odjechała. Ku jego zaskoczeniu, złączył ich dłonie i powolnym krokiem zaczął prowadzić. Trzymanie się z nim za ręce podczas spaceru… brakowało mu tego.
~
Gray postanowił nie komentować słów Natsu. Kiedy wreszcie dojechali taksówką na miejsce i ruszyli spacerkiem nad jezioro, wpadł na dość szalony i spontaniczny pomysł, którym od razu podzielił się z ukochanym.
- Natsu... wyjedźmy razem. Ucieknijmy z tej dziury, olewając wszystko... - Wiedział, że to nierealne, ale gdyby to zrobili... mogliby żyć ze sobą, nie przejmując się Lyonem...
~
-C-co? –Natsu wpatrywał się w czarnowłosego w czystym szoku.
To jest absurdalne! Chore! Ale… czy aby na pewno takie niewykonalne? Ten pomysł
rozdzierał go na dwie części. Z jednej strony chciałby żyć z Grayem, nie
przejmując się niczym, a z drugiej… musieliby zostawić swoich przyjaciół, dom,
pracę, studia… –Zostawiłbyś wszystko? Wiesz, że to by oznaczało, że więcej nie
mógłbyś się widzieć ze swoim bratem, prawda? To szalone… Musielibyśmy albo
unikać wszystkich naszych przyjaciół, którzy znają Lyona, albo prowadzić wielką
grę pod tytułem „Nic nie mów Lyonowi” i wszystkich w nią zaangażować. Gray, ja…
-Nie wiedział, co już powiedzieć. –Ja chciałbym. Gdybym tylko mógł, wyjechałbym
już teraz. –Oznajmił z determinacją spoglądając mu w oczy. –Ale czułbym się z
tym źle. Zżerałoby mnie poczucie winy… ja... nie mogę. –Spuścił wzrok i mocniej
ścisnął dłoń czarnowłosego. –Ale… -Uniósł wzrok, mając inny pomysł. –Możemy
zrobić coś innego. Niech Lyon mnie zdradzi. Znajdźmy mu kogoś.
~
- Uch, wiedziałem, że się nie zgodzisz, bo ten pomysł
rzeczywiście ma zbyt wiele wad... - zaczął. Przygryzł wargę, zastanawiając się
nad dalszą odpowiedzią. Wiedział, że Natsu ma rację - nie mogli wszystkich tak
po prostu zostawić, do tego Lyon nigdy by im nie wybaczył. Zwłaszcza teraz,
kiedy chciał umocnić ich braterską więź. Nigdy nie dogadywali się za dobrze i
Gray nie widział potrzeby, żeby rozmawiać z białowłosym, ale w takiej sytuacji
nie chciał go zawieść. W końcu Lyon liczył na to, że wreszcie będą braćmi z
prawdziwego zdarzenia.
- Nie wierzę w to, co słyszę. Chcesz, żeby Lyon cię zdradził i z tobą zerwał, tak? - Uniósł lekko brew do góry w geście zdziwienia. - W sumie... Mam osobę, z którą mógłbym go spiknąć. Wystarczy, że zapoznam go z moim szefem. W sumie to już się znają, jakby nie było... - mruknął, przypominając sobie ostatnią akcję w wykonaniu brata.
- Nie wierzę w to, co słyszę. Chcesz, żeby Lyon cię zdradził i z tobą zerwał, tak? - Uniósł lekko brew do góry w geście zdziwienia. - W sumie... Mam osobę, z którą mógłbym go spiknąć. Wystarczy, że zapoznam go z moim szefem. W sumie to już się znają, jakby nie było... - mruknął, przypominając sobie ostatnią akcję w wykonaniu brata.
~
- To nie tak... -Wyszeptał ledwo słyszalnie. - Oczywiście,
że nie chcę, żeby mnie zdradził... to mnie raczej zaboli... - Wyznał szczerze.
W końcu, białowłosy również zajmował ważne miejsce w jego sercu. - Po prostu...
To... - Nabrał powietrza, aby kontynuować. - Lyona poznałem kilka miesięcy
wcześniej, niż zaczęliśmy się spotykać. Długo namawiał mnie na randkę i takie
tam... Ciągle go zbywałem. Zgodziłem się dopiero, gdy zdobył moje zaufanie.
Jak? W ogóle nie okazywał chęci do seksu. Nie. To głupio zabrzmiało. Powinienem
powiedzieć raczej... nie chodziło mu TYLKO o seks... Zacząłem mu ufać i jakoś
tak wyszło. - Dziwnie czuł się rozmawiając o tym z Grayem. - Ale mimo
wszystko... mój związek z nim opierał się na jednej rzeczy. Chciałem
zapomnieć... O tobie... - Odwrócił wzrok lekko zażenowany tym wyznaniem. - Nic
nie poradzę na to, że... przy tobie... z tobą... - Zaczął gubić się w
zeznaniach. - Czuję się inaczej, okay? Przy tobie czuję się inaczej... - Na
jego policzkach zawidniał lekki rumieniec. - Mogę chyba powiedzieć, że... Lyon
zawsze był tylko twoim zastępstwem... Cholera, czuję się jak drań, mówiąc to.
~
~
- Um... To przeze mnie miałeś depresję... Nie patrz tak na mnie, Lyon mi o tym powiedział drugiego dnia, po naszej przeprowadzce do was. Oczywiście nie wiedział, że to była moja wina... - Spuścił wzrok. Nie chciał wyciągać tego na wierzch, ale skoro mieli rozmawiać szczerze o tym wszystkim... - Nie znałeś faktów, myślałeś, że cię wykorzystałem, więc nie dziwi mnie to, że chciałeś zapomnieć... Mi się to nie udawało. - Westchnął cicho. - Lyon na pewno by się nie ucieszył, gdyby to usłyszał. Gdybym teraz z powrotem nie pojawił się na twojej drodze... Czuję się winny. Lyon to w końcu mój brat, a ja tak perfidnie chcę odbić mu ciebie... - Gray zawsze był typem osoby, która najpierw coś robiła, a potem dopiero myślała. To już zostało udowodnione naukowo. Tym razem było tak samo.
~
Natsu patrzył na Graya z szeroko otwartymi oczami. Lyon
powiedział mu o jego depresji? Czuł się teraz trochę głupio, nie chciał wyjść
na jakiegoś mięczaka.
- Depresja, nie depresja, stare dzieje... I to nie twoja wina. Nie wiedziałeś przecież, że to ja jestem jego chłopakiem. - Wypuścił powietrze z płuc, myśląc, co powiedzieć. - Żałujesz, że przyjechałeś? -Spytał po chwili smutnym i delikatnym głosem, choć próbował to ukryć. - Przepraszam, nie miej mnie za jakiegoś puszczalskiego drania. To nie tak, że mam Lyona w dupie i... i... - Spuścił wzrok, już w ogóle nie wiedział, co powinien jeszcze powiedzieć. - Naprawdę nie wiem, co robić... - Wyszeptał po chwili. - Gubię się. To wszystko... Tak nagle... i... ja nie wiem! - Wykrzyknął na końcu i po jego policzkach zleciało kilka łez. - Jestem chorym draniem. Zdradziłem Lyona z jego bratem, a teraz rozmawiam z tobą, że chcę żeby on też mnie zdradził! Jestem okropnym chłopakiem! - Nie hamował już łez i nie chcąc, by Gray widział go w takim stanie, pobiegł przed siebie, zapuszczając się w niewielki lasek, prowadzący do jeziora.
Tak, rozdział przegadany i znowu urwany... c; Niestety, jakbyśmy chciały wkleić cały... To byście tego do usranej śmierci nie przeczytali XDD
Następny już niebawem!
~Misuzu & Iris.
- Depresja, nie depresja, stare dzieje... I to nie twoja wina. Nie wiedziałeś przecież, że to ja jestem jego chłopakiem. - Wypuścił powietrze z płuc, myśląc, co powiedzieć. - Żałujesz, że przyjechałeś? -Spytał po chwili smutnym i delikatnym głosem, choć próbował to ukryć. - Przepraszam, nie miej mnie za jakiegoś puszczalskiego drania. To nie tak, że mam Lyona w dupie i... i... - Spuścił wzrok, już w ogóle nie wiedział, co powinien jeszcze powiedzieć. - Naprawdę nie wiem, co robić... - Wyszeptał po chwili. - Gubię się. To wszystko... Tak nagle... i... ja nie wiem! - Wykrzyknął na końcu i po jego policzkach zleciało kilka łez. - Jestem chorym draniem. Zdradziłem Lyona z jego bratem, a teraz rozmawiam z tobą, że chcę żeby on też mnie zdradził! Jestem okropnym chłopakiem! - Nie hamował już łez i nie chcąc, by Gray widział go w takim stanie, pobiegł przed siebie, zapuszczając się w niewielki lasek, prowadzący do jeziora.
Tak, rozdział przegadany i znowu urwany... c; Niestety, jakbyśmy chciały wkleić cały... To byście tego do usranej śmierci nie przeczytali XDD
Następny już niebawem!
~Misuzu & Iris.